Hi everyone!
Wczorajszy dzień spędziłam praktycznie na powietrzu. Godzinny spacer do centrum i z powrotem. Wycieczka do college'u, zwiedzenie campusu, wycieczka do miejscowego kina..
Wczoraj było całkiem dobrze, nie płakałam, ale nadal tęsknię. Jednak jest progres, nie płakałam i dzisiaj. Choć dzisiejszy dzień jest lepszy nawet od wczorajszego.
Jak co dzień, obowiązki, później zabawy z dziećmi i miła niespodzianka. Jedziemy na kolację do restauracji. Po raz pierwszy od tygodnia mogłam się pomalować (thanks!) Wyglądałam jak człowiek - przynajmniej tak myślę :)
Restauracja była przepełniona ludźmi, wchodzili, wychodzili, mieliśmy rezerwację na 19(20 czasu PL). Zamówiliśmy napoje, jedzonko, oczywiście nie ogarniałam menu, A tłumaczyła mi wszystko, i zamówiłam wrap'a
Restauracja meksykańska-CHIQUITO, świetne miejsce, pyszne jedzenie, jednak za głośno dla mnie. Posiedzieliśmy z dobre 2 godziny i zawinęliśmy się do domu, dzieciaki też zmęczone.
Dostałam od A prezent:budzik ♥
Czekam na przyszły tydzień, gdy mamka będzie miała laptopa i będziemy ze sobą rozmawiać ♥ chyba mi tego najbardziej brakuję.
Jest u nas 22, ale jestem okropnie zmęczona, miałam plan czytać książkę, jednak chyba nad nią usnę.
Trzeba się ogarnąć i z Misiem porozmawiać. W niedziele ma urodziny ♥
btw. zostało 160 dni ♥ happy.
Kilka zdjęć of course :








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz