niedziela, 17 maja 2015

Pobyt w Polsce i powrót do UK || 112 days

Dwa tygodnie minęły bardzo szybko i już jestem w UK. 3:30 - czas pobudki, myślałam, że wyłączę budzik i pójdę dalej spać, jednak na moje szczęście obudziłam się jeszcze przed budzikiem. O 6:15 startowaliśmy. Muszę Wam powiedzieć, że siedzenia  samolocie są nie dla mnie, chciałam spać, ale przebudziłam się z bólem szyi. 
Na miejscu byłam 7:20( 8:30 czasu pl) o 9 miałam autokar do Hatfield i stamtąd odebrała mnie A. 

"Welcome back Julia" "Welcome back home" Tak zostałam przywitana przez moich hostów, byłam bardzo zaskoczona, oczywiście mile. Zacznę jednak od moich wakacyjnych podbojach.

W Polsce pojawiłam się już 2 maja, odebrała mnie mamuśka, Joaśka i dzieci. Najbardziej cieszyłam się z ich widoku! ♥ Zaplanowana była impreza na Kaczanowie, także cośmy popili to Nasze! Niestety zdjęcia nie nadają się do publikacji, ponieważ są one kompromitujące, nie tylko dla mnie :D Kochowski obiad pozwolił zapomnieć o bólu głowy, więc też, spróbowałam spędzić trochę czasu z rodzicami. Cały tydzień szybko zleciał, będąc na Kaczanowie starałam się pomagać sisce jak najwięcej ponieważ interesy się kręcą. Oby dwa czwartki spędzone w Polsce nie były dla mnie dobry. Pierwszy sprawy rodzinne, drugi sprawy sercowe. Także jest źle. W pierwszy piątek w Pl pojechałam do Poznania, żeby zobaczyć się z P (byliśmy na Avengersach ♥ ) no i z W. Wieczorem czekała na mnie impreza niespodzianka w mieszkaniu W i A.Za co baaardzo wszystkim dziękuję !!! Spałam u O, przynajmniej raz będąc w Pl mogłam się wyspać ♥ W niedziele wracałam już na wiochę jedną drugą...

Dwa tygodnie wydawały mi się optymalne do załatwienia wszystkich spraw, jednak tak naprawdę załatwiłam tylko jedną. Za to jestem z niej zadowolona prawie na 100 %

Mix zdjęć: 












Mysie Pysie kochane, nie obrażać się na foty, bo i tak nie usunę :D 

Jutro szkoła, nie odpuszczam, także dobranoc Kochani!