czwartek, 19 lutego 2015

Plusy i minusy. +bonus

W dzisiejszym poście, za który zabieram się już peeewien czas omówię, przedstawię, opowiem o plusach i minusach mieszkania w Anglii, jako Au Pair.

Na początek, żeby było z głowy przedstawię minusy.



  1. Dwa krany - dla każdego, kto nie miał styczności wcześniej z Anglią, jest to szok! Woda zimna jest wręcz lodowata, a ciepła po chwili zamienia się we wrzątek, dlatego należy szybko umyć ręce, lub tak jak robimy to my - w kuchni.
  2. Kontakty, gniazdka, czy jak kto woli -żeby móc korzystać z urządzeń, które zabieramy ze sobą z Polski potrzebujemy przejściówek, dzięki którym możemy podpiąć się pod źródło prądu. Ja całe szczęście zaopatrzyłam się w dwie sztuki, jednak w każdym większym, czy mniejszym sklepie można kupić owe przejściówki.
  3. Język - Anglicy mówią bardzo niewyraźnie, będąc w centrum w Starbucksie czy Costa nie zdarzyło mi się, żebym dostała idealne zamówienie jakie chciałam. Zawsze pytają o coś więcej a ja grzecznie potakuję, co za tym idzie dostaję cappuccino z syropem malinowym, a chciałam zwykłe :(
  4. Pogoda - wilgotno i mokro. Przeważa deszcz, ale gdy świeci słonko to przyroda budzi się do życia. Oczywiście brakowało śniegu na święta...
  5. Tęsknota - Chyba każdemu doskwiera. Na początku było najgorzej, a teraz w trzech miesiącach jest mi tu dobrze, kwestia przyzwyczajenia.

Przejdźmy zatem do plusów.

  1. Ludzie - ich życzliwość, dobroć i uprzejmość rzuca się w oczy wszędzie, w każdej sytuacji. Nie mówię tutaj o młodych osobach (w moim wieku i trochę młodszych), bo to inna bajka, ale reszta to same "przepraszam" "proszę". Będąc w sklepie, poruszając się z wózkiem zakupowym uderzysz inny wózek, to pan/pani nie będzie mieć pretensji, wprost przeciwnie jeszcze Ciebie przeprosi, bo przecież to jej wina, że wózek nie jest blisko niej tylko za nią czy przed. Czasami jest to śmieszne, ale to plus dla Anglików, niektórzy Polacy też mogliby się nauczyć uprzejmości.
    Co się tyczy także ludzi, ich mentalność. Nie patrzą na Ciebie dziwnie, gdy założysz żółte buty, zielone spodnie bordowy płaszcz, fioletowe włosy przykryjesz kapeluszem w paski, a na szyji pojawi się pomarańczowo-różowy szalik w białe kropki. 
  2. Londyn - miejsca do zwiedzania, spędzania czasu w samotności bądź z przyjaciółmi, znajomymi. Jest tam cudnie, każdy kto chciałby tu przyjechać musi przestać marzyć, KUPUJ BILET I PRZYJEŻDŻAJ ! 
  3. Zakupy - co chwilę w sklepach pojawiają się wyprzedaże, New Look, Next czy inne sklepy w moim centrum. W Londynie również jest pełno sklepów z wiecznymi promocjami, wyprzedażami. Oczywiście będąc w Londynie, czy w innym miejscu w Anglii nie można nie iść do Primarka i się nie obkupić. Ludzi wuchta, ale można upolować świetne ciuchy, również trafiając na okazje cenowe. Jakość niektórych ubrań pozostawia wiele do życzenia, ale naprawdę można spędzić tam dobrych kilka godzin w poszukiwaniu ciuszków!
    Podpinając pod temat zakupów kosmetyki i perfumy cenowo są tańsze niż w Pl, także opłaca się kupować :)
  4. Język- Pojawił się w minusach, ale wszechobecny angielski zmusza Cię do nauki, ciągłego sprawdzania znaczeń słówek. Rozmawiając, podłapujesz nowe słowa, wyrażenia, których uczysz się każdego dnia. 
  5. Środki komunikacji- jeździ się miło i przyjemnie, a przede wszystkim szybko!
To chyba na tyle co do plusów i minusów według mnie. Jak wspomniałam w tytule- BONUS.
Zatem bonusem są ciekawostki, które rzucają się od razu w oczy, przynajmniej dla mnie :)

  • Okna otwierają się na zewnątrz, ale my ich nie myjemy, wiosną, latem i jesienią mamy ekipę myjącą okna.
  • Kanapki królują wszędzie, w każdym sklepie można kupić kanapki, w kształcie trójkąta z chleba tostowego, lub zrobione z bagietki
  • Herbata z mlekiem to dla Anglika świętość, taka sama jak dla mnie kawa (czasem z mlekiem)
  • Zamki w drzwiach typu zatrzaskowego. Lekki przeciąg jest w stanie zamknąć nam drzwi, dlatego należy zawsze nosić przy sobie klucze. Oczywiście większość z tutejszych drzwi nie ma klamek, co jest dziwne!
  • Otwory na listy w drzwiach (które kojarzą mi się z amerykańskimi filmami.) Oczywiście brak skrzynki na listy

To chyba na tyle jeśli chodzi o plusy minusy i ciekawostki. W niedzielę minęły trzy miesiące mojego pobytu w Anglii, cieszę się, że tu jestem, ale odliczam dni, które pozostały do Polski :) 
Poniżej zamieszczam mix różnych zdjęć :)


Zostałam zainspirowana do zrobienia pierwszego zdjęcia ♥

 1. Śniadanko mistrzyni-owsianka ♥
2.Walentynkowe pierniczki
3. Jak wyżej
4. Znalazłam buraczki w małym angielskim sklepiku
5.Kino i Grey
6. "Maja" - Hatfield

 1 Wcielenie pierwsze-proste włosy
2. Liczi ♥
3. Moje piękne
4. Wcielenie drugie- loki!

1.Lama
2.Tłusty czwartek. Done!
3. Czytanie nocą najlepsze
4.Lama

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu ! :) 
Trzymajcie się!

♥♥♥

gdyby ktoś miał jakieś pytania odnośnie aupairowania zapraszam tutaj KLIK

wtorek, 3 lutego 2015

Londyn x2 i 88 dni ♥

Cześć Kochani! 

Niecałe 3 miesiące jestem już w UK. I również za niecałe 3 miesiące będę w POLSCE! ♥ Co do bukowania biletu, to jakiś problem chyba będzie, ale na razie nic nie mówię, bo nie jestem pewna. Ale trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło po mojej myśli! :) 

Ostatnio ktoś spytał mnie czy cieszę się, że zostałam au-pairka. I po czasie, który spędziłam tutaj mogę szczerze powiedzieć, że tak. Au-pairka to nie tylko "niańka" do dzieci, ale także osoba, która może poznać nowe miejsca i ludzi. Tak też jest ze mną. Uwielbiam wyjazdy z dziewczynami do Londynu, uwielbiam to miasto, jest cudowne! Jeśli ktoś z Was zastanawia się nad udziałem w takim projekcie to z całego serca polecam! Na początku jest ciężko(tęsknota za rodziną, przyjaciółmi itp) ale trzeba postawić sobie cel i być odważnym i silnym! Nie zawsze rodzina jest idealna, ale małymi kroczkami można wszystko dogadać! 


Chcę Was uprzedzić, że w dzisiejszym poście będzie BARDZO DUŻO zdjęć, zatem nie musicie ich wszystkich oglądać :D

Pod koniec stycznia pojechałam z Zitą i Edwige do Londynu zwiedzić SEA LIFE AQUARIUM. Moje serce podbiły pingwiny, są cudowne, a nawet żółwie nie bały się publiczności i postanowiły kopulować, ot co - można. Po oceanarium wybrałyśmy się na przejażdżkę angielskim czerwonym autobusem po mieście. Następnie London Bridge i Tower Bridge! Ten ostatni wieczorem wygląda obłędnie, wręcz pięknie(jak tu nie kochać takich mostów?) 
W zeszłą niedzielę również wybrałyśmy się do Londynu, ten sam skład + kuzynka Edwige. Zdecydowałyśmy się odwiedzić MADAME TUSSAUDS, a po tym NATURAL HISTORY MUSEUM, byłam już tam podczas wymiany polsko-angielsko-hiszpańskiej za czasów gimnazjalnych, ale zwiedziłyśmy inne części, których dotąd nie widziałam. 



PIERWSZA CZĘŚĆ ZDJĘĆ:



















DRUGA CZĘŚĆ ZDJĘĆ: 




































 Wypchana Lama :(





Gratuluję dobrnięcia do końca :D

W nocy spadło trochę śniegu, także rano był duży szok. Ale niestety długo nie przetrwał, słonko pięknie świeci i po śniegu.

Trzymajcie się cieplutko kochani!