Jestem już po egzaminie, jednym, drugim. Z pierwszego jestem bardzo zadowolona, drugiego się obawiam. Wyniki za dokładny miesiąc. Nerwy odbijają się na moim śnie, a raczej jego braku, więc także na zdrowiu. Przydałby mi się urlop, a to już niedługo, ponieważ rodzinka D-G wkrótce zostawia mnie na 10 dni. Czy się cieszę? Gdyby mi się chciało, podskoczyłabym z radości.
Wypady z Janą,(prawie) codzienna siłownia i dodatkowa praca(z problemami-o tym niżej) odciągają moje myśli od powrotu do domu. A właśnie, pochwaliłam się, że zadecydowałam wrócić tydzień później? Pewnie zapomniałam, zatem wracam 12 lub 13 września.
Tak jak napisałam wcześniej znalazłam dodatkową pracę, gdzie? Ulicę dalej, minuta drogi. Wszystko byłoby pięknie, gdyby HF nie odczepili się do tego. Zacznę jednak od początku...
Dawno, dawno temu.... Nie przepraszam, to nie bajka, tylko klatka. Zaraz po powrocie do UK rozmawiałam z A(hostmum), że POTRZEBUJĘ dodatkowej kasy, dlatego postanowiłam znaleźć EXTRA JOB. Zapytana co mogę robić, odpowiedziałam - WSZYSTKO. Taka prawda, nie boję się sprzątania, prasowania czy opieki nad innymi dziećmi. Reakcja A. mnie zaskoczyła, powiedziała, ze oczywiście, żeby tylko to nie kolidowało z moimi obowiązkami w domu. Naturalnie odpowiedziałam, że moje dotychczasowe obowiązki będę wykonywała tak dobrze jak wykonywałam wcześniej. Temat zaginął, ponieważ musiałam zająć się przygotowaniami do egzaminów. Z końcem czerwca jak również z końcem szkoły zaczęłam poszukiwania. Pytałam przypadkowych osób, czy nie potrzebują pomocy domowej, jednak za każdym razem słyszałam jedną odpowiedź: NIE. Dlatego zdecydowałam się napisać ogłoszenie na dwóch grupach dotyczących aupairek w Hertfordshire. Już tego samego dnia otrzymałam kilka propozycji. Jedna z nich, trafna- minutę od domu HF. Dogadałam się z panią, że zaczynam w sobotę. W piątek, późnym wieczorem, poinformowałam A., że znalazłam dodatkowa pracę, zaczynam następnego dnia i że to tylko ulicę dalej. Znów zaskoczona reakcją, pogratulowała mi, życzyła powodzenia, ogólnie wyszło, że super! Następnego dnia poinformowałam mamę, ze w końcu znalazłam extra job i o 13 jestem umówiona. Z uśmiechem na twarzy zabrałam się za cotygodniowe sobotnie porządki. D(hostdad). poprosił mnie do ich sypialni. Zaczął ze mną rozmowę, że A. powiedziała mu wieczorem o wszystkim i że jemu się to nie podoba, ponieważ to mój czas wolny, że powinnam odpocząć, naładować baterie spotkać się z przyjaciółmi niżeli dodatkowo pracować. Odpowiedziałam, że zależy mi na kasie(taka prawda, od października będę tylko studentką) dlatego postanowiłam zadbać o to. Gdy D. zaczął kontynuować swoją wypowiedź, że na pewno będę zmęczona, do moich oczu napływały łzy, które musiałam wstrzymywać (cholera, to strasznie trudne). Powiedział, że skoro obiecałam pani K., że przyjdę to muszę iść, ale że będziemy na ten temat rozmawiać. Koniec rozmowy, Julia idzie na dół, w nerwach, załzawionych oczach wybiera kontakt :MAMKA- połącz. Wtedy wszystko puściło. Zryczałam się porządnie. Jednak poszłam, od 13 do 17. 4 godzinki, ładną kaskę zarobiłam. Trzy godziny prasowania(nienawidzę) i godzinka sprzątanie łazienek. Zadowolona, trochę zmęczona wróciłam do domu, szykowałam się na siłownie i na wspólne picie z Janą.
Wczoraj zostałam poproszona wieczorem do salonu na rozmowę. Zapytania jak było odpowiedziałam, że bardzo dobrze, godziny pracy są zależne tylko ode mnie. Jeśli mogę przyjść na dwie godziny, idę na dwie, nie ma presji, ze muszę posprzątać chatę(dość dużą) w dwie godziny. Zapytana czy mi odpowiada taki układ, odpowiedziałam, że tak, że dostałam odpowiednią kwotę za swoją pracę i jestem zadowolona. Na co D. odpowiedział, że specjalnie A. nie daje mi dodatkowych obowiązków w domu, bym mogła odpocząć pójść na siłownie, spotkać się ze znajomymi. Z tych DODATKOWYCH OBOWIĄZKÓW wymienił tylko sprzątanie ich łazienki w sypialni. Wszystko, cholera wszystko inne w domu sprzątam tylko i wyłącznie JA. Gdybym miała sugerować się "umową" jej cholerne kwiatki poumierałyby na dworze, bo jest za bardzo zmęczona,by o nie zadbać.. Czego nie robię tutaj? Nie odwożę dzieci do szkoły i nie gotuję(czasami przygotowuję kolację dla dzieciaków) oraz nie zmieniam ich pościeli no i wspomniana wyżej łazienka. Wszystko inne wykonuję. Nawet okna myję!! Co do zmęczenia, którym bronił się D., jestem zmęczona, gdy ok godz 20 wchodzę do pokoju, wtedy czuję, że obroty zwalniają i najchętniej poszłabym spać o godzinie 21. W ciągu dnia czuję zmęczenie, gdy nic nie robię. Jednak znajduję czas na wszystko. Wczoraj D. oznajmił, że ZADECYDUJE dziś co z tym zrobimy. Jeśli powie mi, że nie chce, żebym tam chodziła, zażądam podwyżki, albo znalezienia innej pracy. Ponieważ powinni być szczęśliwi, że im o tym powiedziałam, choć teraz uważam, że głupia byłam. Ale jak to u mnie, najpierw mówię, potem myślę. Koniec końców nie znam decyzji mojego "łaskawcy". Próbuję się nastawić psychicznie od wczoraj, na kolejną trudną rozmowę. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Takie właśnie sytuacje odbijają się na moim zdrowiu.
Wracając do rzeczy przyjemnych, tydzień temu do Anglii zawitało prawdziwe lato, brakowało tylko jeziorka, lub przynajmniej basenu, zimnego piwka i leżaka. Leżak zastąpiłam kocem, piwo wodą z cytryną i lodem. Niestety jeziora czy basenu wykombinować nie mogłam. Niestety pogoda się popsuła, Upały powędrowały do Polski, a nam zostało słabe słonko i dzisiejszy deszcz.
Od dzisiaj zaczęły się remonty w chacie. Mój pokój również poszedł pod nóż. Wywalili okropną szafę, musiałam poupychać swoje rzeczy w szafce pod łóżkiem. Wszystko czeka na wyprasowanie. Dziś tylko pomalują sufit, jutro ściany. Błagam o inny kolor, nie cholerny różowy. Mama się śmiała, że to przez niego nie mogę spać..
Jak zwykle mix zdjęć:
Btw. byłyśmy ostatnio w Londynie,a to chińszczyzna z Camden Town, najlepsza jaką dotychczas jadłam ♥
Ela jak zwykle miała dużo gości..
Miłego dnia kochani!
♥♥♥♥
EDIT (08.07):
Wczoraj późnym wieczorem po siłowni rozmawiałam z hostami. Mogę pracować.
Druga sprawa, nie będę miała już różowego pokoju. (Happy)
Trzecia, moja hostka rozmawiała z z hostką mojej koleżanki i A. powiedziała że jestem good and happy girl. Miło mi się zrobiło.
Wszystko wraca do normalności...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz