Powrót do angielskiej rzeczywistości był minimalnie trudny. Dzieciaki się "rozdziadowały", jakby to powiedziała mama Lilka. Zrobiły się bardzo niedobre, rozkrzyczane, nie pozwolą nic sobie pozwolić, czują się dorosłe, małe szczyle. Jednak trochę utemperować ich musiałam. Z każdym dniem, wracamy do stanu sprzed wyjazdu. Tak jak wspomniałam wyżej, zwykłe obowiązki aupairki pozwoliły mi wrócić do rytmu. Znów borykam się z koszmarami, ale mam nadzieję, że wkrótce one znikną.
7 czerwca wraz z dwiema innymi aupairkami wybrałyśmy się do Brighton. Do przepięknego miasta słynącego nie tylko z Brighton Pier, czy morza lecz także z Royal Pavilion czy Sea Life Centre. Pogoda odpowiednia nie tylko na wylegiwanie się na kamieniach i opalanie, ale także na kąpiel w morzu. Jana i Zita były przygotowane, jednak ja stroju kąpielowego nie zabrałam(pewnie dlatego, że go nie mam-jeszcze!) Niewinne słońce przyczyniło się do czerwonego nosa i ramion. Oczywiście nie obyło się bez rozmów z Polakami, którzy swoim jakże urozmaiconym słownictwem(KURWA!!! ALE ZIMNA WODA, JA PIERDOLE-a to tylko namiastka) reprezentowali społeczność polską. Po kilku spędzonych godzinach podziwiając mewy, kamienie, morze i niebo niestety nadszedł czas na pożegnanie słonecznego(specjalnie dla mnie) Brighton♥ Wymęczone, prawie spóźnione na pociąg dziewczyny o 22 dotarły do "domów", by przygotować się do kolejnego nudnego dnia z życia aupiarki...
Aupairs' Sunday, czyli nasze wspólne niedziele, część kolejna. Wybrałyśmy się do Hatfield, do kina. Niesprecyzowany repertuar, uśmiech i zadowolenie. No to jedziemy. Oczywiście spóźniające się autobusy to nie tylko przypadłość polskiej komunikacji miejskiej, tutaj także mamy takie problemy... Dojechałyśmy. Repertuar bardziej określony. No to 2 do 1.Wygrał Jurrasic World, zaszalałyśmy bo w 3D. Po seansie oczywiście nie obyło się wzdychań dziewczyn do głównego aktora - Chris Pratt. Dobry humor nas nie opuścił, selfie w okularach tylko podbiło głupawkę!
Następna niedziela również zapowiada się miło, wspólne zakupy i możliwe kino- uwielbiam spędzać z nimi czas ♥
Zapomniałam wspomnieć, ze już 24-ego mam pierwszy egzamin- speaking, a kilka dni później, dokładnie 27-ego -listening writing reading and use of English. Fingers crossed!
ZDJĘCIA-dużo zdjęć :D
Gratuluję dobrnięcia do końca! :)
Dobrej nocy Wam życzę ♥
PS nie polecam prasowania na dywanie. Uwierz, nie chcesz go potraktować maszynką do golenia!


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz