środa, 15 kwietnia 2015

5-y miesiąc || 17-ście dni

Witajcie kochani! 

Zbierałam się do napisania już od dobrego tygodnia, jednak czasami brakuje mi sił psychicznie i fizycznie, ale już dzisiaj postanowiłam się za to zabrać, skoro to już mój piąty miesiąc! (hurra/)



O świętach nie będę pisała, bo za bardzo nie mam co, niestety. Nie świętują tutaj tak jak w Pl, nie mają tradycji, albo przynajmniej ich nie praktykują. Jedyną tradycją to jedzenie czekoladowych jajek czy króliczków. Nasze świętowanie zaczyna się wraz z dobraniem się do jajka a kończy się na papierku w koszu, ale hola hola - tym czarnym bo recykling! Przed świętami byliśmy w szkole chłopców na przedstawieniu, mimo, że przedstawiali pasję dla dzieci, bardzo mi się podobało! Moje chłopaczki oczywiście najpiękniej śpiewali ze wszystkich dzieci!! Jakiś czas przed świętami, starszy V. obchodził swoje 9 urodziny, także był powód do wspólnego świętowania! Nie zabrakło mojej kreatywności w prezencie dla niego, razem z J. przygotowaliśmy boisko piłki nożnej! Radości co nie miara. 
 1.:)
2. Mrożona kawusia z costy
3. Kreatywność popłaca, gift.
4. Selfie srelfie
5. Z serii normalność
6.Prezent od D. "Pugs not drugs"

 WIOOOOOSNA!!

 Kartka od Marysi ♥

O podopiecznych dbać należy, dekorowanie i jedzenie imbirowych jajek!


Pierwszego kwietnia zakończył się semestr w szkole. Dostaliśmy czekoladowe jajka (tradycja musi być) i słodkie bułeczki z rodzynkami, które są bardzo popularne w UK - hot cross buns. Naszym zadaniem było przedstawienie świąt wielkanocnych w naszym kraju. 

 Mistrzunio rysunku to właśnie ja! Polsko-czeska Wielkanoc


Hiszpański duch w Ukeju.


1. Selfie srelfie
2. Glamour i kawa ♥
3. Grill w niedziele wielkanocną? Chętnie.

Po raz kolejny miałam moment w swoim życiu, gdzie chciałam powiedzieć STOP i wrócić pierwszym lepszym samolotem do Polski. Ale cholera, chyba jednak jestem odważna i silna charakterem(nie no, bicek też jest!). Tak było też ostatnio.Straciłam na moment poczucie bezpieczeństwa i poczułam, ze tak naprawdę jestem sama jak palec tutaj. Jednak najgorsze już za mną. Teraz powinnam cieszyć się i ekscytować, że już zostały tylko 2 tygodnie i 3 dni do urlopu w Polsce!!!! Żeby czas szybciej leciał uskuteczniam treningi! 



Do Anglii przyszła prawdziwa wiosna i póki dzieci w domu i mniej obowiązków, staramy się jak najwięcej korzystać ze słonka. Już widzę, że moja twarz jest napromieniowana (jakkolwiek to brzmi xd)
Zostawiam Was kochani z moim kolejnym selfie, następny post będzie dopiero w maju, podczas albo po urlopie, na który bardzo czekam ♥♥♥♥

Trzymajcie się cieplutko!
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz