Witajcie kochani!
Tytuł jak i obszerny napis wyżej, dosadnie przedstawiają tematykę dzisiejszego wpisu, który dzięki Bogu, albo bardziej dzięki mojej chęci powstawał w męczarniach pomiędzy lunchem a czasem wolnym dzieci.
Kilka postów wcześniej wspominałam o swoich hostparents, nie zawsze jest między nami kolorowo i pięknie, czasami muszę trzymać mój niewyparzony język za zębami, ale innym razem nie wytrzymuję więc ryczę do poduszki, ale jeszcze nigdy, serio nigdy nie pokazałam im swojego prawdziwego charakteru(niech się cieszą). Zawsze jestem w domu uśmiechnięta, nie pokazuję, że coś mnie denerwuje, że źle się czuję lub mam ochotę zabić a wcześniej poznęcać się(choć odrobinę) nad dziećmi. Mimo, że są dla mnie obcymi ludźmi, to traktuję ich jak rodzinę,teraz już mogę powiedzieć, że po dziewięciu miesiącach spędzonych z nimi czuję się czasami jak w kochowskiej rezydencji. Nie mogę się jednak zgodzić z ich metodami wychowawczymi, bambusowy kij, który od kilku dni towarzyszy nam podczas wspólnych kolacji, ponieważ J.(8lat) nie potrafi zamknąć buzi podczas jedzenia, mlaskanie doprowadza każdego do wielkiego wkurwu. Dlatego D., który siedzi obok J., trzyma na kolanach kij, za każdym razem kiedy J.traci koncentrację i znów mlaska dostaję po łapach. D.twierdzi, że w taki sposób jest w stanie nauczyć go zamykania ust podczas jedzenia. Mam inne zdanie,ale to nie moje dzieci. Ale szczerze mówiąc, ja nauczyłabym się po kilku pierwszych uderzeniach, a on jest chyba tępy, bo nie przestaje. To chyba na tyle, jeśli chodzi o temat mojej hostrodzinki, więcej opiszę w podsumowaniu całego programu, które zaplanowałam na... kiedyś.
Kolejnym przykładem nie do końca normalnej rodziny goszczącej, jest rodzina, u której mieszkała Z. - koleżanka z Węgier. Przyjechała do nich w październiku. Na początku, jak to zawsze bywa wszystko było idealne, rodzina mająca saunę, psa i parkę uroczych dzieciaczków. Niestety z każdym miesiącem pokazywali swoje prawdziwe obliczę. Hostmama okazała się bardzo sławną w UK gwiazdą porno(zainteresowanym mogę podać jej pseudonim artystyczny, hahah), hosttata to tylko tata jednego dzieciaka, bo dziewczynka wzięła się od innego pana. Państwo hości nie są małżeństwem i są razem tylko dla dzieci. Ale ich związek i prawie codzienne kłótnie zostawmy w spokoju. Z. zgodnie z jej "umową-kontraktem" postanowiła pracować 5 godzin dziennie, dlatego jej hostmama zaczęła chować jedzenie, mówiąc krótko uprzykrzać życie.Coś za coś, prawda? Ale, ale! Z. się nie poddała, znalazła pracę i właśnie dzisiaj zostawia hostfamily na lodzie. Fingers crossed for her.
Nie piszę tego wszystkiego, by przestraszyć, nie nie, to nie o to chodzi, piszę, by uświadomić, że pięknie wyglądający profil rodziny, wyśmienite referencje nie będą(przeważnie) odzwierciedleniem tego, co naprawdę się w domu dzieje. Dlatego musimy widzieć, tą granicę zaufania, której nie można przekroczyć. Hostmama podczas rozmowy na skype mówi, że chłopczyk (7lat) chodzi codziennie spać o godzinie 19, max 20, J.- koleżanka z Czech przyjeżdża, kilka dni pod rząd chłopiec poszedł spać o 20,super świetnie, niestety po tych kilku dniach przyszedł czas, gdzie przez pól roku dzień w dzień J. musiała z nim siedzieć do godziny 23, by ten poszedł łaskawie spać. Matka nie spędza czasu z dzieckiem, jest za bardzo zmęczona, w zamian za to spędza godziny na rozmowie telefonicznej ze swoim drugim mężem, bo pierwszy był tylko ze względu na wizę.
Pomijam fakt, że dzieci są wredne, niewdzięczne i brakuje na nich cierpliwości. Ale gdzieś czuć to przywiązanie do nich, gdy przychodzą codziennie wieczorem do mojego pokoju by przytulić mnie na dobranoc i dać małego buziaczka. Albo gdy przychodzą rano poleżeć ze mną w moim małym jednoosobowym łóżku. Dziewięć miesięcy bardzo przyzwyczaja. Zostałabym dłużej, ale studia wzywają!!!
Mam nadzieję, że nikogo nie przestraszyłam, jeśli tak się stało, to z góry przepraszam, ale nie rezygnuj i wyjeżdżaj, w razie czego można przecież zmienić rodzinę :)
A Wy, moje au-pairki macie może jakieś historie? Jeśli tak podzielcie się nimi :)
Trzymajcie się,
do następnego! Podsumowującego !
Buziaki
♥♥♥

Też jestem au pair i czasami jak widzę metody wychowawcze moich hostów, to mam ochotę ich walnąć kijem bambusowym w głowę...
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: kameleon.blog.onet.pl